TavaniCzytamy etykiety, żebyś nie musiał

Kosmetyki

Co kosmetyk może obiecać, a gdzie przestaje być kosmetykiem

Kosmetyki mają swobodę, której suplementy nie mają — ale jedno słowo na opakowaniu potrafi przesunąć produkt do zupełnie innego reżimu prawnego.

Biała buteleczka kosmetyczna ze złotą pipetą, stojąca na marmurowej płytce
Fot. Content Pixie · Unsplash · Unsplash License (użycie komercyjne dozwolone)

Suplement może użyć wyłącznie oświadczeń z zamkniętej listy. Kosmetyk ma odwrotnie: żadnej listy nie ma, jest natomiast sześć kryteriów, które oświadczenie musi spełnić. To znacznie więcej swobody — i znacznie łatwiej się potknąć.

Sześć kryteriów zamiast wykazu

Rozporządzenie 655/2013 wymaga, by oświadczenie o kosmetyku było: zgodne z prawem, prawdziwe, poparte dowodami, uczciwe, rzetelne i umożliwiające świadomą decyzję. Obowiązuje to nie tylko etykietę, ale też opakowanie, reklamę i komunikację internetową — czyli również post, w którym marka opisuje własny produkt.

Praktyczna konsekwencja: dowód nie musi mieć formy wpisu w rejestrze, ale musi istnieć. Dossier z badaniami instrumentalnymi albo testem konsumenckim jest tym, co zamienia zdanie z opakowania w oświadczenie dopuszczalne.

Granica, o którą najczęściej się potyka

Kosmetyk kończy się tam, gdzie zaczyna się produkt leczniczy. Nie decyduje o tym skład — decyduje sposób przedstawienia. To kluczowa i najczęściej niedoceniana rzecz: opakowanie i reklama mogą przeklasyfikować doskonale legalną formułę.

Manual grupy roboczej ds. produktów kosmetycznych, w części o produktach „na niedoskonałości”, prowadzi granicę, którą warto znać, bo wiele marek stawia ją w złym miejscu:

Sformułowanie Jak to czyta Manual
„usuwa nadmiar sebum i zanieczyszczenia”, oczyszcza pory funkcja oczyszczająca — wprost dopuszczona
„do pielęgnacji skóry skłonnej do niedoskonałości” dopuszczone
„odpowiedni dla skóry z trądzikiem” dopuszczone tylko wtedy, gdy nie nadaje się temu nadmiernego znaczenia
„reguluje wydzielanie sebum” wskazane jako niedopuszczalne w kosmetyku
„zwalcza stany zapalne” działanie przeciwzapalne to działanie farmakologiczne
„przeciwtrądzikowy” wskazany jako przykład tego, czym kosmetyk być nie może

Najbardziej zaskakujący wiersz to „reguluje wydzielanie sebum”. Brzmi łagodnie, jest wszędzie na polskich opakowaniach — i jest wymieniony z nazwy jako niedopuszczalny. Sama obecność takiego sformułowania u konkurencji nie jest dowodem, że wolno.

Formalnie Manual nikogo nie wiąże. Praktycznie piszą go te same organy, które potem chodzą po sklepach — więc jest doradczy w teorii i rozstrzygający w życiu.

W Polsce granica jest postawiona ciaśniej

Polskie prawo mówi, że produkt spełniający jednocześnie kryteria leku i kryteria kosmetyku traktuje się jak lek. W unijnej dyrektywie to samo zdanie ma dopisek „w przypadku wątpliwości”. W polskiej wersji dopisku nie ma.

Brzmi jak szczegół redakcyjny. Dla marki, która przesadzi z obietnicą, jest różnicą między poprawką na etykiecie a wycofaniem produktu.

Jak to wykorzystać jako kupujący

  • Czytaj czasowniki funkcji, nie efektu. „Oczyszcza”, „nawilża”, „wygładza” to język kosmetyczny. „Leczy”, „reguluje wydzielanie”, „zwalcza stan zapalny” to język, którego w kosmetyku być nie powinno.
  • Sprawdź, czy marka podaje podstawę. Rzetelna komunikacja kosmetyczna najczęściej wskazuje typ badania i liczbę uczestników. Brak tej informacji nie znaczy, że badania nie ma — ale jej obecność coś znaczy.
  • Nieufnie traktuj porównania do leków. Odwołanie do preparatu na receptę jest jednym z sygnałów, po których organ nadzoru rozpoznaje przekroczenie granicy.

Różnica między kosmetykiem, który mówi dużo, i kosmetykiem, który obiecuje za wiele, rzadko leży w składzie. Prawie zawsze leży w jednym czasowniku.

Tekst informacyjny. W sprawach zdrowia rozmawiaj z lekarzem lub farmaceutą.