Kosmetyki
Co kosmetyk może obiecać, a gdzie przestaje być kosmetykiem
Kosmetyki mają swobodę, której suplementy nie mają — ale jedno słowo na opakowaniu potrafi przesunąć produkt do zupełnie innego reżimu prawnego.

Suplement może użyć wyłącznie oświadczeń z zamkniętej listy. Kosmetyk ma odwrotnie: żadnej listy nie ma, jest natomiast sześć kryteriów, które oświadczenie musi spełnić. To znacznie więcej swobody — i znacznie łatwiej się potknąć.
Sześć kryteriów zamiast wykazu
Rozporządzenie 655/2013 wymaga, by oświadczenie o kosmetyku było: zgodne z prawem, prawdziwe, poparte dowodami, uczciwe, rzetelne i umożliwiające świadomą decyzję. Obowiązuje to nie tylko etykietę, ale też opakowanie, reklamę i komunikację internetową — czyli również post, w którym marka opisuje własny produkt.
Praktyczna konsekwencja: dowód nie musi mieć formy wpisu w rejestrze, ale musi istnieć. Dossier z badaniami instrumentalnymi albo testem konsumenckim jest tym, co zamienia zdanie z opakowania w oświadczenie dopuszczalne.
Granica, o którą najczęściej się potyka
Kosmetyk kończy się tam, gdzie zaczyna się produkt leczniczy. Nie decyduje o tym skład — decyduje sposób przedstawienia. To kluczowa i najczęściej niedoceniana rzecz: opakowanie i reklama mogą przeklasyfikować doskonale legalną formułę.
Manual grupy roboczej ds. produktów kosmetycznych, w części o produktach „na niedoskonałości”, prowadzi granicę, którą warto znać, bo wiele marek stawia ją w złym miejscu:
| Sformułowanie | Jak to czyta Manual |
|---|---|
| „usuwa nadmiar sebum i zanieczyszczenia”, oczyszcza pory | funkcja oczyszczająca — wprost dopuszczona |
| „do pielęgnacji skóry skłonnej do niedoskonałości” | dopuszczone |
| „odpowiedni dla skóry z trądzikiem” | dopuszczone tylko wtedy, gdy nie nadaje się temu nadmiernego znaczenia |
| „reguluje wydzielanie sebum” | wskazane jako niedopuszczalne w kosmetyku |
| „zwalcza stany zapalne” | działanie przeciwzapalne to działanie farmakologiczne |
| „przeciwtrądzikowy” | wskazany jako przykład tego, czym kosmetyk być nie może |
Najbardziej zaskakujący wiersz to „reguluje wydzielanie sebum”. Brzmi łagodnie, jest wszędzie na polskich opakowaniach — i jest wymieniony z nazwy jako niedopuszczalny. Sama obecność takiego sformułowania u konkurencji nie jest dowodem, że wolno.
Formalnie Manual nikogo nie wiąże. Praktycznie piszą go te same organy, które potem chodzą po sklepach — więc jest doradczy w teorii i rozstrzygający w życiu.
W Polsce granica jest postawiona ciaśniej
Polskie prawo mówi, że produkt spełniający jednocześnie kryteria leku i kryteria kosmetyku traktuje się jak lek. W unijnej dyrektywie to samo zdanie ma dopisek „w przypadku wątpliwości”. W polskiej wersji dopisku nie ma.
Brzmi jak szczegół redakcyjny. Dla marki, która przesadzi z obietnicą, jest różnicą między poprawką na etykiecie a wycofaniem produktu.
Jak to wykorzystać jako kupujący
- Czytaj czasowniki funkcji, nie efektu. „Oczyszcza”, „nawilża”, „wygładza” to język kosmetyczny. „Leczy”, „reguluje wydzielanie”, „zwalcza stan zapalny” to język, którego w kosmetyku być nie powinno.
- Sprawdź, czy marka podaje podstawę. Rzetelna komunikacja kosmetyczna najczęściej wskazuje typ badania i liczbę uczestników. Brak tej informacji nie znaczy, że badania nie ma — ale jej obecność coś znaczy.
- Nieufnie traktuj porównania do leków. Odwołanie do preparatu na receptę jest jednym z sygnałów, po których organ nadzoru rozpoznaje przekroczenie granicy.
Różnica między kosmetykiem, który mówi dużo, i kosmetykiem, który obiecuje za wiele, rzadko leży w składzie. Prawie zawsze leży w jednym czasowniku.
Tekst informacyjny. W sprawach zdrowia rozmawiaj z lekarzem lub farmaceutą.